wtorek, 16 grudnia 2014

Od Sasuke cd Naruto

Nagle poczułem niebezpieczeństwo... Akatsuki! Naruto! Zawróciłem i zacząłem biec. Śnieg padał coraz mocniej... traciłem ślad...
- Naruto!- wrzasnąłem... dziwne? Martwiłem się o niego... nic mi nie odpowiedziało...- Naruto!- powtórzyłem głośniej. Zacząłem biec coraz szybciej. Wkrótce zobaczyłem plamę w oddali... człowiek... śnieg padał już tak mocno, że nic nie widziałem. Itachi! Wyjąłem miecz i rzuciłem się na niego. Przycisnąłem go do ziemi i przystawiłem miecz do jego gardła.- Gdzie! Gdzie on jest?!- wrzasnąłem, a on zmienił się w ptaki... szybko wstałem i odwróciłem się. Nikogo tu nie było... nawet nie zauważyłem, że mam Sharingana...- Naruto?- powiedziałem i zacząłem się rozglądać. Gdzie on jest... zobaczyłem kogoś przy drzewie. Powoli zacząłem tam iść. Zobaczyłem tego idiotę...- Naruto!- krzyknąłem i do niego podbiegłem.- Nic Ci nie jest? Itachi Cię nie złapał?
- Co?
- Itachi tu był... Akatsuki Cię ściga, lepiej uważaj...- pokiwał głową. Złapałem go za nadgarstek.- Zwiewajmy stąd... jeszcze spotkamy Kisame, albo Deidarę...- zaczęliśmy biec. Kiedy byliśmy już daleko zwolniliśmy... mimo, że jesteśmy kilka kilometrów dalej, czuję, że ktoś tu jest...- Naruto...
- Co?
- Uważaj... ktoś ciągle nas śledzi...- warknąłem. Ostatnie co pamiętam, to to, że usłyszałem świst, który był coraz głośniejszy, odwróciłem głowę i zobaczyłem kunai, który kilka sekund później znalazł się kilka milimetrów od mojego serca. Upadłem i spojrzałem na Naruto, a potem na czerwoną plamę, która wypływała z mojej lewej piersi i ust...

(Naruto?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz