Gdy już miałem go zaatakować,do sali wpadł lekarz,oznajmiając że Sasuke musi zostać jeszcze na obserwacji,mimo że rana jest juz prawie zagojona.Trochę ochłonąłem,Poszedłem do sklepiku po wodę i kilka bułek dla chłopaka.Gdy wróciłem,go tam nie zastałem.Położyłem obok łóżka,na szafce te rzeczy i usiadłem na łóżku,czekając na niego.Nie pojawiał się...Po godzinie,wkurzony ruszyłem w stronę watahy w której obecnie mieszkałem.Sasuke spał pod drzewem jakby nigdy nic.Czekałem aż się obudzi,a gdy ino otworzył oczy,zobaczył moją zezłoszczoną twarz
-Jezus! przestraszył się
-Miałeś nie wychodzić ze szpitala przed określonym terminem!
-Nie zrzędź jak mój ojciec.. prychnął
-Dobra,ale jak ci się jeszcze coś stanie gorszego,to na mnie nie licz.. rzekłem poważnie
Sasuke?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz